Matt Harasymczuk – wierzę, że mogę zostać astronautą i działam

Matt Harasymczuk to kolejna osoba, z którą przeprowadzam wywiad z cyklu Kosmicznie Ludzie. Matta poznałem przez wspólnego znajomego, który wspomniał o nim od razu, jak tylko powiedziałem, że prowadzę stronę o eksploracji kosmosu. No cóż, ludzie, którzy są szaleni na tyle, aby na serio zajmować się kosmosem wyróżniają się z tłumu. Taki jest też i Matt Harasymczuk (rebranding z Mateusza nastąpił u Matta, tak samo jak u mnie Radosław został zastąpiony Radkiem, kiedy wyjechał za granicę). Poniższy wywiad to zapis dwóch rozmów, w których poruszamy wiele tematów, ale ich wspólnym motywem przewodnim jest pytanie: jaka drogę wybrać jeśli na serio chce się zostać astronautą? Jeśli i Ty marzyłeś lub marzyłaś choć przez chwilę aby zostać astronautą, to przeczytaj ten wywiad koniecznie. Okazuje się bowiem, że nie jest to cel tak odległy jakby się mogło wydawać.

W tej chwili w Polsce powstała pierwsza symulowana baza księżycowo-marsjańska. Ten projekt spodobał mi się na tyle, postanowiłem pomóc w jego realizacji. Jak? O tym już troszkę pisałem w artykule Moja nowa kosmiczna przygoda. Więcej napiszę niebawem, ale wszystko zaczęło się od Matta…

Radek Grabarek: Mam wrażenie, że jesteś jedną z tych osób, które mają ogromny problem z odpowiedzią na standardowe pytanie „Co robisz?” w rozmowie z nową osobą. To prawda?

Matt Harasymczuk: Masz rację. Mam problem aby powiedzieć co robię, gdyż tematów którymi się zajmuję jest bardzo dużo. I choć może trudno jest to dostrzec na pierwszy rzut oka ale te wszystkie elementy są jak takie kropeczki w kolorowance dla dzieci. Wystarczy je połączyć, aby pojawił się obraz całości. Mam niezwykle wyraźny i jasno określony cel i bardzo konsekwentnie za nim podążam. Świadomie mówię tutaj o celu, a nie marzeniu, bycia astronautą.

Nikt nie stał się astronautą tylko dlatego, że marzył. To jest długa ciężka praca.

Nikt nie stał się astronautą tylko dlatego, że marzył. To jest długa ciężka praca, która okraszona jest z jednej strony własną edukacją i zdobywaniem doświadczenia, a z drugiej ewangelizacją dookoła, czy to w sektorze publicznym, czy poprzez przemówienia i prezentacje, czy poprzez inspirowanie ludzi do studiowania przedmiotów S.T.E.M. (science, technology, engineering, math).

Astronautów wybiera się wśród osób z czterech kategorii – lekarzy, pilotów, naukowców i inżynierów.

Astronautów wybiera się wśród osób z czterech kategorii – lekarzy, pilotów, naukowców i inżynierów. Jestem przekonany, że na pewno będę miał konkurencję gdybym specjalizował się w jednej z tych kategorii. Doszedłem więc do wniosku, że powinienem rozwijać się w każdym z tych kierunków. Astronauci to wszechstronni operatorzy a od ich wykształcenia i doświadczenia zależą misje i zadania do jakich później zostaną przypisani. Jedni mają na przykład większe predyspozycje do geologii a inni są lepsi w inżynierii. Ale podczas całej selekcji najbardziej zależy wybierającym aby astronauci byli wszechstronni.

Czytaj dalej Matt Harasymczuk – wierzę, że mogę zostać astronautą i działam

Marek Cyzio – korespondent z Kosmicznego Wybrzeża

Marek Cyzio to wielki szczęściarz. Setki pasjonatów rakiet chciałoby być na jego miejscu. Marek mieszka bowiem na Kosmicznym Wybrzeżu na Florydzie, niedaleko Cape Canaveral, z którego to miejsca wystrzeliwane są rakiety (a od niedawna także lądują). Marek prowadzi bloga Florydziak czyli rakiety, aligatory i komary, na którym pokazuje swoje fotografie startów rakiet oraz opisuje na bieżąco nowinki ze świata startujących rakiet. Jego blog przyciąga masę czytelników i jest zdecydowanie fenomenem na polskiej scenie pasjonatów kosmosu. Śledzę Florydziaka od ponad roku i jestem pod wielkim wrażeniem i samego bloga jak i Marka i jego wiedzy oraz pasji. Dlatego w ramach serii wywiadów Kosmiczni Ludzie postanowiłem zadać mu kilka pytań, na które koniecznie chciałem poznać odpowiedzi.

Radek Grabarek: Jak to się stało, że Marek Cyzio wylądował na Florydzie?

Marek Cyzio: To w sumie przypadek – żona skończyła rezydenturę (jest lekarzem) i szukała pierwszej pracy. Na Florydzie jest chroniczny niedobór lekarzy więc wszystkie oferty pracy jakie dostała były z Florydy. Melbourne wybraliśmy trochę z mojego powodu – ze wszystkich lokalizacji na FL tylko Melbourne dawało jakieś szanse znalezienia pracy w IT. Okazało się to dotąd niepotrzebne ale dobrze wiedzieć że w razie czego można znaleźć pracę lokalnie.

A co dokładnie robisz zawodowo?

Zawsze zajmowałem się IT – zacząłem od pisania kodu w asemblerze 8086, potem było C, C++, Java a obecnie praktycznie wyłącznie Scala. Tyle że jakiś czas temu zauważyłem z zaniepokojeniem że z wiekiem coraz trudniej mi dotrzymać tempa w zmianach jakie następują. W związku z czym w tym roku zrobiłem radykalną zmianę w karierze i uciekłem w stronę Data Science. Udało mi się trafić w dziesiątkę – większość analityków ma dobre podstawy matematyczne ale w programowaniu są lewe nogi. Umiejętność efektywnego wykorzystania narzędzi niedostępnych w ramach SAS pozwala mi na dawanie sobie rady.

Dlaczego nie pracujesz w branży kosmicznej? Sam niedawno wspomniałeś, że SpaceX, Blue Origin, ULA i NASA non stop szukają dobrych ludzi.

W sumie to z lenistwa. We wszystkich tych firmach trzeba pracować po 70-80 godzin tygodniowo. Mi się już nie chce tyle pracować. Poza tym chyba wolę być obserwatorem niż uczestnikiem.

Od kiedy piszesz bloga? Skąd się wziął pomysł, jak to się wszystko zaczęło?

Od 2011 roku o ile pamiętam – zaczęło się od startu Falcona 9 (jeszcze wersja 1.0) – poleciał wtedy pierwszy Dragon z ładunkiem sera na pokładzie. Pomysł był prosty – uznałem że jestem w na tyle specyficznym miejscu świata że kogoś mogą zainteresować moje wypociny. Do tego nadal mam wrażenie że tematyka kosmiczna jest niewystarczająco reprezentowana w polskim internecie, tak jest kilka fajnych stron ale to mało. Uznałem więc że moje grafomańskie produkcje znajdą sobie swoją niszę i chyba 700 stałych czytelników może to potwierdzić.

Czytaj dalej Marek Cyzio – korespondent z Kosmicznego Wybrzeża

Dorota Budzyń – od marsjańskich łazików, po kosmiczne rowery i wiertarki

W drugiej odsłonie serii wywiadów Kosmiczni Ludzie rozmawiam z Dorotą Budzyń. W pierwszym odcinku rozmawiałem z Mateuszem Zarembą, który jako gimnazjalista wysłał balon w stratosferę. Dorota na studiach pracowała przy studenckich projektach marsjańskich łazików, projektu załogowej misji na Marsa i kosmicznej wiertarki. Ten ostatni projekt nazywa się DREAM (DRilling Experiment for Asteroid Mining) i opisywałem go tutaj niedawno.

Radek Grabarek: Powiedz nam ile masz teraz lat, co studiujesz i dlaczego właśnie ten kierunek?

Dorota Budzyń: Mam 25 lat. Studia dzienne skończyłam w lipcu 2016. Na pierwszym stopniu studiowałam Automatykę i Robotykę, a na drugim Mechanikę i Budowę Maszyn na Politechnice Wrocławskiej. Taki wybór był związany z tym, że chciałam pracować przy robotach mobilnych (głównie łazikach), ale najlepiej szło mi konstruowanie stąd zmiana na drugim stopniu (na Mechanice i Budowie Maszyn o samej konstrukcji uczy się dużo więcej niż na Automatyce i robotyce). Obecnie ze względu na projekt DREAM studiuję podyplomowo Górnictwo Podziemne na Akademii Górniczo Hutniczej. Obecnie pracuję w firmie Scanway na stanowisku specjalisty do spraw projektów kosmicznych.

Od czego zaczęła się Twoja fascynacja kosmosem?

Od kiedy pamiętam patrzyłam z fascynacją na nocne niebo, ale w liceum odkryłam też, że chciałabym być inżynierem. Długo szukałam sposobu jak te rzeczy pogodzić wybierając uczelnie wyższą. Wtedy trafiłam na dni otwarte Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej i zobaczyłam łazik marsjański Scorpio – w tamtym momencie stało się dla mnie jasne, że to w tym miejscu chcę studiować. Dziś wiem, że to była bardzo dobra decyzja, a łaziki to był dopiero początek mojej przygody z kosmosem.

Czytaj dalej Dorota Budzyń – od marsjańskich łazików, po kosmiczne rowery i wiertarki

Kosmiczni ludzie: Mateusz Zaremba – nastolatek, który wysłał maila i balon w stratosferę

Dziś zaczynam nowy cykl wpisów na We Need More Space, który zatytułowałem „Kosmiczni Ludzie”. Będzie to seria wywiadów z ludźmi, którzy robią różne rzeczy związane z kosmosem. Tu na tej planecie. Tu w tym kraju. Zwróć uwagę drogi czytelniku na dwa słowa: robią i tutaj. Na pierwszy rzut oka nazwa „kosmiczni ludzie” wydaje się trochę na wyrost. Ale to nie prawda. Nie każdy może być Elonem Muskiem czy Matką Teresą i to jest ok. Pod wieloma względami nam, zwykłym ludziom żyjącym w kraju bez dużych tradycji kosmicznych, jest o wiele trudniej coś w tym kierunku robić. Dlatego dla mnie każdy, kto coś rzeczywiście robi w kierunku badania i eksploracji kosmosu zasługuje na miano Kosmicznego Człowieka.

Kim jest Mateusz Zaremba?

Moim pierwszym gościem jest Mateusz Zaremba, który w tej chwili przygotowuje się do matury i kończy Liceum. O Mateuszu świat dowiedział się, kiedy na polskim crowdfundingowym portalu wspieram.to rozpoczął wraz z kolegą kampanię zbierania środków na projekt

Fokus One, który polegał na wysłaniu balonu w stratosferę. Mateusz miał wtedy 16 lat. Oto filmik promujący zbiórkę pieniędzy.

Rozmawiam z Mateuszem dwa i pół roku po starcie kampanii Focus One. Czytaj dalej Kosmiczni ludzie: Mateusz Zaremba – nastolatek, który wysłał maila i balon w stratosferę