Przed konferencją – dotykanie kosmosu [galeria]

Przed konferencją Humans 2 Mars znalazłem czas, aby odwiedzić dwa świetne muzea – Intrepid Sea, Air and Space Museum w Nowym Jorku (zlokalizowane na wycofanym ze służby lotniskowcu Intrepid) oraz National Air and Space Museum w Waszyngtonie (całkiem niedaleko Kapitolu i Białego Domu). W obu instytucjach pobiegłem od razu oglądać kosmiczne rzeczy. Oto galeria w biegu, na szybko (bo za 10 zaczyna się konferencja H2M), najciekawszych i najbardziej fotogenicznych obiektów jakie znalazłem w tych dwóch muzeach.

Space Shuttle Enterprise – Wahadłowiec Enterprise

Oryginalnie miał się nazywać Constitution (jakże po amerykańsku!), ale petycja od fanów serialu Star Trek do Prezydenta USA odniosła skutek i pierwszy wahadłowiec został nazwany Enterprise…

Jest tylko małe ale… Wahadłowiec Enterprise był egzemplażem testowym i… Nigdy nie poleciał w kosmos. Smutne, ale prawdziwe. NASA chciała dzięki niemu przetestować jak pojazd zachowa się podczas szybowania przez atmosferę. Dlatego też Enterprise nie miał osłony termicznej i… Silników.

Owszem, planowano w końcu go „dokończyć” i wysłać w kosmos, ale ostateczny projekt wahadłowca na tyle się zmienił, że dostosowywanie do niego Enterprise byłoby zbyt kosztowne i tego zaniechano.

Oto instalacja przedstawiająca całą flotę wahadłowców: Enterprise, Columbia, Challenger, Discovery, Atlantis, Endeavour.

Oto porównanie wielkości wahadłowca oraz rosyjskiego Sojuza. Oczywiście design i przeznaczenie oby pojazdów są zupełnie inne. Sojuz ma transportować tylko 3 osoby, a wahadłowcem latało od 5 do 7 osób a w nagłej sytuacji mogło nim przylecieć nawet 11 osób. Do tego Wahadłowiec został zaprojektowany do przewożenia sporego ładunku (do aż 29500kg!).

Skarby National Air and Space Museum w Waszyngtonie

Waszyngtońskie muzeum nie dość, że ma rozmach to jest jeszcze w dodatku… Darmowe! Główny hall widać poniżej a tam od razu… Model Spirit of Saint Luis – czyli samolot, którym Lindbergh przeleciał pierwszy raz Atlantyk w 1927 roku. A pod nim… Moduł Księżycowy z programu Apollo.

Z lądownikiem księżycowym Apollo to zawsze miałem tak, że wydawało mi się, że był on bardzo mały. Taki wydaje się wylądowany na Księżycu. Ale jak się koło niego stanie… To okazuje się, że był całkiem duży. Musiał przecież pomieścić dwie osoby!

I zbliżenie na astronautę, aby pokazać jego skalę, w porównaniu z całym lądownikiem.

Naturalnej wielkości model sondy Viking, która jako pierwsza osiadła na powierzchni Marsa:

Naturalnej wielkości model połączonych statków Apollo i Sojuz z pierwszej misji, kiedy to USA i ZSRR postanowiły współpracować zamiast konkurować.

Moją uwagę zwrócił również oryginalny kombinezon kosmiczny, noszony podczas misji Apollo 15 w 1971 roku, który ma na sobie jeszcze księżycowy pył – szczególnie dobrze widać go na nogach.


Oto oryginalny moduł dowodzenia, identyczny jak w misjach Apollo, który został użyty do zabrania z powrotem załogi misji Skylab 4 w lutym 1974 roku.

A na koniec zostawiłem najbardziej smakowity, dla mnie kąsek… Czyli najbardziej intymny moment wizyty w muzeum…

Ten eksponat zachęca… Dotknij kawałka Księżyca!

Możemy dotknąć prawdziwej skały przywiezionej przez załogę Apollo 17 w grudniu 1972 roku. Dokładnie tego kamienia, który jest widoczny na zdjęciu z lądownikiem księżycowym.

Okazuje się, że aby dotknąć kosmosu… Nie trzeba wcale odrywać się od Ziemi!